Lately I've been thinking, thinking 'bout what we had
sobota, 26 października 2013
środa, 18 września 2013
Rozdział 1 - I know it!
Rok 2013
*Malibu POV*
- Pasażerów lotu Miami-Stratford, prosimy o skierowanie się do bramek- usłyszałam głos z głośnika. Wstałam powoli z krzesła i udałam się do wyznaczonego miejsca.
Położyłam głowę na oknie w biznes klasie i zastanawiałam się jak to teraz będzie. Ciekawe, czy mnie pamiętają. Po tych jakże głębokich przemyśleniach zasnęłam.
Wyszłam z samolotu jako ostatnia i podziwiałam ludzi biegnących w ramiona swoich bliskich. Jakież to wspaniałe. Tsa... Odebrałam bagaże i poszłam do taksówki. Weszłam do domu i po kolei wnosiłam torby do holu. Nie słyszałam,aby ktokolwiek był w domu. Wzięłam pierwszą walizkę i postanowiłam ja zanieść do mojego pokoju. Zrobiłam tak z każda kolejną. O 3;30 skończyłam się rozpakowywać, muszę iść spać. Dostałam list od ojca ( nawet się nie pofatygował, aby po 4 latach mnie przywitać),że jutro muszę udać się do szkoły. Debilny pomysł...
Kurwa- przeklęłam słysząc mój budzik aka wcielone zło. Wzięłam szybki prysznic i założyłam ciuchy . Zbiegając na dól zebrałam iPhone,kluczyki do mojego samochodu i plecak.Wjeżdżając na drogę, odpaliłam papierosa i powoli jechałam do szkoły. Byłam już spóźniona. Pech.
Wysiadając z auto zabrałam plecak i ruszyłam przez drzwi. Na korytarzu było pusto. No tak, lekcje zaczęły się dwadzieścia minut temu. Udałam się do sekretariatu i szybko uzyskałam plan lekcji.
- Klasa 19-mruknęłam do siebie. Otworzyłam drzwi i weszłam do klasy, wszystkie oczy zwróciły się na mnie.
- Jest panienka spóźniona- powiedziała monotonnie nauczycielka. Już jej nie lubię.
- No, co Pani nie powie...
- Przedstawisz się?
- Malibu- powiedziałam i usiadłam na końcu klasy.
Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam nową wiadomość.
Od: Logan;*Big;*Bro;*
Do: Little;*Princess;*Mali;*
Yo, wiem, że wróciłaś <33 Zobaczymy się po lanchu księżniczko.
Do: Logan;*Big;*Bro;*
Od: Little;Princess;*Mali;*
Yo, wiem, że wróciłaś <33 Zobaczymy się po lanchu księżniczko.
Do: Logan;*Big;*Bro;*
Od: Little;Princess;*Mali;*
Siemanko dupeczko! Nie wiem coś ty odwalił, ale ok.
-Przeszkadzam ci w konwersacji panienko?- spytała nauczycielka aka nudna suka.
-Tak.
-W tej szkole, nie będziesz się tak wyrażała!
-Ale ma pani bulwersa, jeszcze się pani od złości zmarszczki zrobią- powiedziałam i położyłam się na ławce.
Po dziesięciu minutach usłyszałam zbawienny dzwonek. Następnie lekcje były tak samo nudne, a ludzie tak samo kurewsko ciekawi, ciągle się za mną oglądali.
-Przecież nie mógłbym cię znów nie powitać w domu Mals- powiedział i ucałował moje czoło.
Chyba cała szkoła to obserwowała. Wpadłam na genialny pomysł.
-Dziewczyny, wiem, że Lo jest seksowny i pewnie zastanawiacie się jak bardzo sexy jest jego abs, ale przestańcie go obczajać, bo chłopak się zarumieni- powiedziałam poważnie.
Logan spojrzał na mnie i powiedział - Lepiej uciekaj, bo cie zabiję!
- Nie!!- usłyszeliśmy. Z tłumu który po słowach chłopaka ucichł wyłoniła się Ali.
-Proszę, nie zabijaj jej. Dopiero ja poznałam, proszę!- prosiła, a wręcz błagała Logana.
-Alison spokojnie- powiedziałam wybuchając śmiechem.
Wszyscy gapili się na nas tak dziwnie.
-Aniołku, nigdy bym jej nie zabił- mówiąc to ucałował mnie w skroń i oplótł ramieniem.zadzwonił dzwonek, jednak nikt się nie ruszył.
-Spadam skarbie! Nie zgub się w mieście!- krzyknęłam.
Logan prychnął,po czym powiedział: - Do zobaczenie wieczorem kicia- podszedł do mnie ucałował w policzek i wsiadł do jego ferrari.
Złapałam Alison za rękę i ruszyłam do klasy. Minęło 20 minut lekcji gdy drzwi się otworzyły i wpadł Bieber z elitom.
-Panie Bieber siada pan z Malibu, a Ryan i Chaz. Wy usiądziecie razem.
Że co kurwa! Czy go popierdoliło?!
-Przeszkadzam ci w konwersacji panienko?- spytała nauczycielka aka nudna suka.
-Tak.
-W tej szkole, nie będziesz się tak wyrażała!
-Ale ma pani bulwersa, jeszcze się pani od złości zmarszczki zrobią- powiedziałam i położyłam się na ławce.
Po dziesięciu minutach usłyszałam zbawienny dzwonek. Następnie lekcje były tak samo nudne, a ludzie tak samo kurewsko ciekawi, ciągle się za mną oglądali.
*pora lunch'u*
-Cześć!Jestem Alison, chodzimy na filozofie razem- powiedziała dziewczyna w moim wieku.
- Malibu- odrzekłam.
- Chodź, my zawsze wychodzimy na zewnątrz- powiedziawszy to wyciągnęła mnie na schody szkolne.
Na parkingu był tłum ludzi.
-O co chodzi?- spytałam.
-Sprawdźmy- odrzekła,ochoczo przeciskając się przez tłum.
- Stary, dawno cię nie było- usłyszałam głos.
-Jezu,jezu. To Justin mówi- pisnęła podekscytowana Ali.
-Ja nie do ciebie Bieber. Ryan'a i Chaz'a też nie przyszedłem odwiedzić- ten głos brzmiał znajomo.
-Kto ci wisi?- spytał inny głos z głębi tłumu.
-Nikt- odpowiedział znów znajomy głos.
Wychyliłam się za Alison i ujrzałam Justina Biebera, jego świtę, i kogoś kogo nie spodziewałam się zobaczyć.
-Witaj księżniczko- rzekł Logan .
- Logan- pisnęłam i uradowana wskoczyłam w jego ramiona, a on okręcił się wokół własnej osi trzy razy.
-Wiedziałam, że jesteś pierdolnięty, ale ,że aż tak?- spytałam śmiejąc się i nadal go nie puszczając.-Przecież nie mógłbym cię znów nie powitać w domu Mals- powiedział i ucałował moje czoło.
Chyba cała szkoła to obserwowała. Wpadłam na genialny pomysł.
-Dziewczyny, wiem, że Lo jest seksowny i pewnie zastanawiacie się jak bardzo sexy jest jego abs, ale przestańcie go obczajać, bo chłopak się zarumieni- powiedziałam poważnie.
Logan spojrzał na mnie i powiedział - Lepiej uciekaj, bo cie zabiję!
- Nie!!- usłyszeliśmy. Z tłumu który po słowach chłopaka ucichł wyłoniła się Ali.
-Proszę, nie zabijaj jej. Dopiero ja poznałam, proszę!- prosiła, a wręcz błagała Logana.
-Alison spokojnie- powiedziałam wybuchając śmiechem.
Wszyscy gapili się na nas tak dziwnie.
-Aniołku, nigdy bym jej nie zabił- mówiąc to ucałował mnie w skroń i oplótł ramieniem.zadzwonił dzwonek, jednak nikt się nie ruszył.
-Spadam skarbie! Nie zgub się w mieście!- krzyknęłam.
Logan prychnął,po czym powiedział: - Do zobaczenie wieczorem kicia- podszedł do mnie ucałował w policzek i wsiadł do jego ferrari.
Złapałam Alison za rękę i ruszyłam do klasy. Minęło 20 minut lekcji gdy drzwi się otworzyły i wpadł Bieber z elitom.
-Panie Bieber siada pan z Malibu, a Ryan i Chaz. Wy usiądziecie razem.
Że co kurwa! Czy go popierdoliło?!
*Wieczorem*
Po całym dniu byłam wykończona i jeszcze ta sprawa z Justinem/ Ugh...
Mój brat pewnie jest w domu, ale się nie odzywa.Nienawidzi mnie.
Wzięłam prysznic i wybrałam ciuszki na spacer. Dostałam sms'a od Logana,że przeprasza, ale praca wzywa. Rozumiem.
Szłam na huśtawkę przy plaży. Mało osób wiedziało o jej istnieniu. Usiadłam na niej, a wspomnienia dzisiejszego dnia powróciły do mnie.
*Flashback*
Bieber usiadł obok mnie,a ja automatycznie odsunęłam się na tzw. bezpieczna odległość.
-OOO, dziwka Sandersa się mnie boi- zakpił szatyn.
-Wiesz, go stać na lepsze dziwki od twojej dziewczyny, ale ja nią nie jestem. Nie upadłam tak nisko by się pieprzyć z przyjacielem. Rozumiem, że ich nie masz przyjaciół, tylko bandę podążających z a tobą suk, to nie moja wina.
-Matka cię nie nauczyła poprawnie mówić?- zaszydził.
Przegiął, nie obchodziły mnie konsekwencje wstałam i przywaliłam mu z liścia Nikt nie będzie wspominał mojej matki. Nikt.
*End of flashback*
************************************
Dziękuje za komentarz i przepraszam,że tak długo <33 kocham
tt:@DagaDagson
sobota, 31 sierpnia 2013
Prolog
Rok 2007
*No POV*
Wychodzę- krzyknęła zielonooka dziewczynka zakładając buty, trzaskając drzwiami od jej rodzinnego domu w Stratford.
Biegła na spotkanie z przyjacielem. Byli dla siebie jak brat i siostra. Byli bratnimi duszami. Byli po prostu dla siebie stworzeni. Mieli tylko 13 lat. Życie dla niej było łatwe, pieniądze, zabawki, u niego nie było tak kolorowo. Brak pieniędzy doskwierał chłopcu. Ale miał coś ważniejszego, coś czego brakowało jego przyjaciółce. Miał mamę- kochająca mamę.
Dziewczyna dobiegła już pod dom chłopca. Jednak nie zobaczyła go jak zwykle siedzącego na krawężniku i czekającego na niego. Na podwórku nie było już trampoliny. Zamiast niej stał znak- na sprzedaż.
*Co tu się dzieje?* - pomyślała zielonooka.
Było jedne miejsce gdzie mógł przebywać przyjaciel - u dziadków. Zapukała do domu dziadka przyjaciela. Ujrzała tam znajoma twarz starszej kobiety która powiedziała coś, co na zawsze zmieniło jej życie. Powiedziała - "Przykro mi kruszynko, go już nie ma."
- Cz-Czy inni wiedzą? -spytała roztrzęsiona.
- Tak, kochanie- odpowiedziała staruszka, uśmiechając się pokrzepiająco.
Dlaczego reszta jej nie powiedziała,że chłopiec ją opuści. Przyjaźnili się w szóstkę. Nigdy nie mieli tajemnic. Przenigdy. Zostali w piątkę. ona ma jeszcze Logana. Ale czy to, to samo? Nie. On nie jest jej tak bliski. Nikt nie jest jej tak bliski. I już nigdy nie będzie.
Rok 2008
-Zebraliśmy się tutaj, aby uczcić śmierć Cassidy Avrange. Kochającej matki, żony. Była jak gwiazda na niebie. Jedyna i niepowtarzalna. Na zawsze w naszych sercach. - te słowa zostały wypowiedziane tydzień po tragicznej śmieci aniołka Rona Avrange. Na zawsze pozostanie samotnym ojcem z dwójka dzieci. Mężczyzna siedział w pierwszej ławce w starym kościołku na rogu ulicy tuląc swoja córkę i syna. Dziewczyna tuląc się do ojca marzyła o wsparciu przyjaciół. Wsparciu którego nie otrzyma. Tak ciężko się z tym pogodzić. Ale ktoś kiedyś powiedział, że ludzie muszą odejść, aby zrobić miejsce inny. Czternastolatka nie rozumiała dlaczego opuścił ją dwie ważne osoby. Nie rozumiała, dlaczego to one musza zwolnic miejsce.
Rok 2009
Wrzucając do torby ostatnią parę spodenek nastolatka zapięła walizkę i postawiła przy ścianie razem z reszta bagażu. Ostatni raz spojrzała na pokój. Wyjeżdżała. Nie mogła dłużej żyć w mieście wspomnień, musi ruszyć na przód. Musi zapomnieć. Zostanie sama w Miami. Będzie żyć z ciotką. Ciekawi ją jak to jest mieszkać z kimś kto cie podobno kocha. Schodząc po schodach na dole nie ujrzała ojca. Można się było tego spodziewać. Jej brat też nie przyszedł się pożegnać, on jej nienawidzi. Pff.. Z wzajemnością. Na parterze czekał tylko lokaj.
- Panienko Avrange, zapraszam do limuzyny.
Wsiadając do samochodu ostatni raz rzuciła okiem na wille i ruszyli. Piętnastolatka ma plan na życie. Chce żyć szczęśliwie. Tak jak kiedyś.
*Flash Back*
- Hahaha, Chaz puszczaj! - krzyknęła niska zielonooka dziewczyna.
- Nie ma mowy. Zjadłaś ostatniego pączka, za co zostaniesz ukarana- odkrzyknął przyjaciel.
-Kupie ci cała paczkę, jeśli to sprawi, że będziesz szczęśliwy- uśmiechnęła się dziewczyna.
- Jestem szczęśliwy, kiedy ty jesteś.
- Rzygam tęczom - usłyszeli trzeci głos.
- Zamknij się Ryan, to słodkie- broniła przyjaciół Cait.
- Kocham was, a i Chaz jestem szczęśliwa- powiedziała dziewczyna odwracając się plecami i odchodząc w stronę lasu.
*End of Flash Back*
Nastolatka wiedziała, że te czasy już nie powrócą. Czy żałowała? Tak. Czy była smutna? Tak. Ale wiedziała, że nie można żyć przeszłością, bo to cię zniszczy. Rozpoczynała nowe życie i to o tym powinna teraz rozmyślać.
************************************************************************
I oto witam was z prologiem. Mam nadzieję, że was to zaciekawi i będziecie komentować. Kocham, Daga <33
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)