Rok 2013
*Malibu POV*
- Pasażerów lotu Miami-Stratford, prosimy o skierowanie się do bramek- usłyszałam głos z głośnika. Wstałam powoli z krzesła i udałam się do wyznaczonego miejsca.
Położyłam głowę na oknie w biznes klasie i zastanawiałam się jak to teraz będzie. Ciekawe, czy mnie pamiętają. Po tych jakże głębokich przemyśleniach zasnęłam.
Wyszłam z samolotu jako ostatnia i podziwiałam ludzi biegnących w ramiona swoich bliskich. Jakież to wspaniałe. Tsa... Odebrałam bagaże i poszłam do taksówki. Weszłam do domu i po kolei wnosiłam torby do holu. Nie słyszałam,aby ktokolwiek był w domu. Wzięłam pierwszą walizkę i postanowiłam ja zanieść do mojego pokoju. Zrobiłam tak z każda kolejną. O 3;30 skończyłam się rozpakowywać, muszę iść spać. Dostałam list od ojca ( nawet się nie pofatygował, aby po 4 latach mnie przywitać),że jutro muszę udać się do szkoły. Debilny pomysł...
Kurwa- przeklęłam słysząc mój budzik aka wcielone zło. Wzięłam szybki prysznic i założyłam ciuchy . Zbiegając na dól zebrałam iPhone,kluczyki do mojego samochodu i plecak.Wjeżdżając na drogę, odpaliłam papierosa i powoli jechałam do szkoły. Byłam już spóźniona. Pech.
Wysiadając z auto zabrałam plecak i ruszyłam przez drzwi. Na korytarzu było pusto. No tak, lekcje zaczęły się dwadzieścia minut temu. Udałam się do sekretariatu i szybko uzyskałam plan lekcji.
- Klasa 19-mruknęłam do siebie. Otworzyłam drzwi i weszłam do klasy, wszystkie oczy zwróciły się na mnie.
- Jest panienka spóźniona- powiedziała monotonnie nauczycielka. Już jej nie lubię.
- No, co Pani nie powie...
- Przedstawisz się?
- Malibu- powiedziałam i usiadłam na końcu klasy.
Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam nową wiadomość.
Od: Logan;*Big;*Bro;*
Do: Little;*Princess;*Mali;*
Yo, wiem, że wróciłaś <33 Zobaczymy się po lanchu księżniczko.
Do: Logan;*Big;*Bro;*
Od: Little;Princess;*Mali;*
Yo, wiem, że wróciłaś <33 Zobaczymy się po lanchu księżniczko.
Do: Logan;*Big;*Bro;*
Od: Little;Princess;*Mali;*
Siemanko dupeczko! Nie wiem coś ty odwalił, ale ok.
-Przeszkadzam ci w konwersacji panienko?- spytała nauczycielka aka nudna suka.
-Tak.
-W tej szkole, nie będziesz się tak wyrażała!
-Ale ma pani bulwersa, jeszcze się pani od złości zmarszczki zrobią- powiedziałam i położyłam się na ławce.
Po dziesięciu minutach usłyszałam zbawienny dzwonek. Następnie lekcje były tak samo nudne, a ludzie tak samo kurewsko ciekawi, ciągle się za mną oglądali.
-Przecież nie mógłbym cię znów nie powitać w domu Mals- powiedział i ucałował moje czoło.
Chyba cała szkoła to obserwowała. Wpadłam na genialny pomysł.
-Dziewczyny, wiem, że Lo jest seksowny i pewnie zastanawiacie się jak bardzo sexy jest jego abs, ale przestańcie go obczajać, bo chłopak się zarumieni- powiedziałam poważnie.
Logan spojrzał na mnie i powiedział - Lepiej uciekaj, bo cie zabiję!
- Nie!!- usłyszeliśmy. Z tłumu który po słowach chłopaka ucichł wyłoniła się Ali.
-Proszę, nie zabijaj jej. Dopiero ja poznałam, proszę!- prosiła, a wręcz błagała Logana.
-Alison spokojnie- powiedziałam wybuchając śmiechem.
Wszyscy gapili się na nas tak dziwnie.
-Aniołku, nigdy bym jej nie zabił- mówiąc to ucałował mnie w skroń i oplótł ramieniem.zadzwonił dzwonek, jednak nikt się nie ruszył.
-Spadam skarbie! Nie zgub się w mieście!- krzyknęłam.
Logan prychnął,po czym powiedział: - Do zobaczenie wieczorem kicia- podszedł do mnie ucałował w policzek i wsiadł do jego ferrari.
Złapałam Alison za rękę i ruszyłam do klasy. Minęło 20 minut lekcji gdy drzwi się otworzyły i wpadł Bieber z elitom.
-Panie Bieber siada pan z Malibu, a Ryan i Chaz. Wy usiądziecie razem.
Że co kurwa! Czy go popierdoliło?!
-Przeszkadzam ci w konwersacji panienko?- spytała nauczycielka aka nudna suka.
-Tak.
-W tej szkole, nie będziesz się tak wyrażała!
-Ale ma pani bulwersa, jeszcze się pani od złości zmarszczki zrobią- powiedziałam i położyłam się na ławce.
Po dziesięciu minutach usłyszałam zbawienny dzwonek. Następnie lekcje były tak samo nudne, a ludzie tak samo kurewsko ciekawi, ciągle się za mną oglądali.
*pora lunch'u*
-Cześć!Jestem Alison, chodzimy na filozofie razem- powiedziała dziewczyna w moim wieku.
- Malibu- odrzekłam.
- Chodź, my zawsze wychodzimy na zewnątrz- powiedziawszy to wyciągnęła mnie na schody szkolne.
Na parkingu był tłum ludzi.
-O co chodzi?- spytałam.
-Sprawdźmy- odrzekła,ochoczo przeciskając się przez tłum.
- Stary, dawno cię nie było- usłyszałam głos.
-Jezu,jezu. To Justin mówi- pisnęła podekscytowana Ali.
-Ja nie do ciebie Bieber. Ryan'a i Chaz'a też nie przyszedłem odwiedzić- ten głos brzmiał znajomo.
-Kto ci wisi?- spytał inny głos z głębi tłumu.
-Nikt- odpowiedział znów znajomy głos.
Wychyliłam się za Alison i ujrzałam Justina Biebera, jego świtę, i kogoś kogo nie spodziewałam się zobaczyć.
-Witaj księżniczko- rzekł Logan .
- Logan- pisnęłam i uradowana wskoczyłam w jego ramiona, a on okręcił się wokół własnej osi trzy razy.
-Wiedziałam, że jesteś pierdolnięty, ale ,że aż tak?- spytałam śmiejąc się i nadal go nie puszczając.-Przecież nie mógłbym cię znów nie powitać w domu Mals- powiedział i ucałował moje czoło.
Chyba cała szkoła to obserwowała. Wpadłam na genialny pomysł.
-Dziewczyny, wiem, że Lo jest seksowny i pewnie zastanawiacie się jak bardzo sexy jest jego abs, ale przestańcie go obczajać, bo chłopak się zarumieni- powiedziałam poważnie.
Logan spojrzał na mnie i powiedział - Lepiej uciekaj, bo cie zabiję!
- Nie!!- usłyszeliśmy. Z tłumu który po słowach chłopaka ucichł wyłoniła się Ali.
-Proszę, nie zabijaj jej. Dopiero ja poznałam, proszę!- prosiła, a wręcz błagała Logana.
-Alison spokojnie- powiedziałam wybuchając śmiechem.
Wszyscy gapili się na nas tak dziwnie.
-Aniołku, nigdy bym jej nie zabił- mówiąc to ucałował mnie w skroń i oplótł ramieniem.zadzwonił dzwonek, jednak nikt się nie ruszył.
-Spadam skarbie! Nie zgub się w mieście!- krzyknęłam.
Logan prychnął,po czym powiedział: - Do zobaczenie wieczorem kicia- podszedł do mnie ucałował w policzek i wsiadł do jego ferrari.
Złapałam Alison za rękę i ruszyłam do klasy. Minęło 20 minut lekcji gdy drzwi się otworzyły i wpadł Bieber z elitom.
-Panie Bieber siada pan z Malibu, a Ryan i Chaz. Wy usiądziecie razem.
Że co kurwa! Czy go popierdoliło?!
*Wieczorem*
Po całym dniu byłam wykończona i jeszcze ta sprawa z Justinem/ Ugh...
Mój brat pewnie jest w domu, ale się nie odzywa.Nienawidzi mnie.
Wzięłam prysznic i wybrałam ciuszki na spacer. Dostałam sms'a od Logana,że przeprasza, ale praca wzywa. Rozumiem.
Szłam na huśtawkę przy plaży. Mało osób wiedziało o jej istnieniu. Usiadłam na niej, a wspomnienia dzisiejszego dnia powróciły do mnie.
*Flashback*
Bieber usiadł obok mnie,a ja automatycznie odsunęłam się na tzw. bezpieczna odległość.
-OOO, dziwka Sandersa się mnie boi- zakpił szatyn.
-Wiesz, go stać na lepsze dziwki od twojej dziewczyny, ale ja nią nie jestem. Nie upadłam tak nisko by się pieprzyć z przyjacielem. Rozumiem, że ich nie masz przyjaciół, tylko bandę podążających z a tobą suk, to nie moja wina.
-Matka cię nie nauczyła poprawnie mówić?- zaszydził.
Przegiął, nie obchodziły mnie konsekwencje wstałam i przywaliłam mu z liścia Nikt nie będzie wspominał mojej matki. Nikt.
*End of flashback*
************************************
Dziękuje za komentarz i przepraszam,że tak długo <33 kocham
tt:@DagaDagson
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz