Rok 2007
*No POV*
Wychodzę- krzyknęła zielonooka dziewczynka zakładając buty, trzaskając drzwiami od jej rodzinnego domu w Stratford.
Biegła na spotkanie z przyjacielem. Byli dla siebie jak brat i siostra. Byli bratnimi duszami. Byli po prostu dla siebie stworzeni. Mieli tylko 13 lat. Życie dla niej było łatwe, pieniądze, zabawki, u niego nie było tak kolorowo. Brak pieniędzy doskwierał chłopcu. Ale miał coś ważniejszego, coś czego brakowało jego przyjaciółce. Miał mamę- kochająca mamę.
Dziewczyna dobiegła już pod dom chłopca. Jednak nie zobaczyła go jak zwykle siedzącego na krawężniku i czekającego na niego. Na podwórku nie było już trampoliny. Zamiast niej stał znak- na sprzedaż.
*Co tu się dzieje?* - pomyślała zielonooka.
Było jedne miejsce gdzie mógł przebywać przyjaciel - u dziadków. Zapukała do domu dziadka przyjaciela. Ujrzała tam znajoma twarz starszej kobiety która powiedziała coś, co na zawsze zmieniło jej życie. Powiedziała - "Przykro mi kruszynko, go już nie ma."
- Cz-Czy inni wiedzą? -spytała roztrzęsiona.
- Tak, kochanie- odpowiedziała staruszka, uśmiechając się pokrzepiająco.
Dlaczego reszta jej nie powiedziała,że chłopiec ją opuści. Przyjaźnili się w szóstkę. Nigdy nie mieli tajemnic. Przenigdy. Zostali w piątkę. ona ma jeszcze Logana. Ale czy to, to samo? Nie. On nie jest jej tak bliski. Nikt nie jest jej tak bliski. I już nigdy nie będzie.
Rok 2008
-Zebraliśmy się tutaj, aby uczcić śmierć Cassidy Avrange. Kochającej matki, żony. Była jak gwiazda na niebie. Jedyna i niepowtarzalna. Na zawsze w naszych sercach. - te słowa zostały wypowiedziane tydzień po tragicznej śmieci aniołka Rona Avrange. Na zawsze pozostanie samotnym ojcem z dwójka dzieci. Mężczyzna siedział w pierwszej ławce w starym kościołku na rogu ulicy tuląc swoja córkę i syna. Dziewczyna tuląc się do ojca marzyła o wsparciu przyjaciół. Wsparciu którego nie otrzyma. Tak ciężko się z tym pogodzić. Ale ktoś kiedyś powiedział, że ludzie muszą odejść, aby zrobić miejsce inny. Czternastolatka nie rozumiała dlaczego opuścił ją dwie ważne osoby. Nie rozumiała, dlaczego to one musza zwolnic miejsce.
Rok 2009
Wrzucając do torby ostatnią parę spodenek nastolatka zapięła walizkę i postawiła przy ścianie razem z reszta bagażu. Ostatni raz spojrzała na pokój. Wyjeżdżała. Nie mogła dłużej żyć w mieście wspomnień, musi ruszyć na przód. Musi zapomnieć. Zostanie sama w Miami. Będzie żyć z ciotką. Ciekawi ją jak to jest mieszkać z kimś kto cie podobno kocha. Schodząc po schodach na dole nie ujrzała ojca. Można się było tego spodziewać. Jej brat też nie przyszedł się pożegnać, on jej nienawidzi. Pff.. Z wzajemnością. Na parterze czekał tylko lokaj.
- Panienko Avrange, zapraszam do limuzyny.
Wsiadając do samochodu ostatni raz rzuciła okiem na wille i ruszyli. Piętnastolatka ma plan na życie. Chce żyć szczęśliwie. Tak jak kiedyś.
*Flash Back*
- Hahaha, Chaz puszczaj! - krzyknęła niska zielonooka dziewczyna.
- Nie ma mowy. Zjadłaś ostatniego pączka, za co zostaniesz ukarana- odkrzyknął przyjaciel.
-Kupie ci cała paczkę, jeśli to sprawi, że będziesz szczęśliwy- uśmiechnęła się dziewczyna.
- Jestem szczęśliwy, kiedy ty jesteś.
- Rzygam tęczom - usłyszeli trzeci głos.
- Zamknij się Ryan, to słodkie- broniła przyjaciół Cait.
- Kocham was, a i Chaz jestem szczęśliwa- powiedziała dziewczyna odwracając się plecami i odchodząc w stronę lasu.
*End of Flash Back*
Nastolatka wiedziała, że te czasy już nie powrócą. Czy żałowała? Tak. Czy była smutna? Tak. Ale wiedziała, że nie można żyć przeszłością, bo to cię zniszczy. Rozpoczynała nowe życie i to o tym powinna teraz rozmyślać.
************************************************************************
I oto witam was z prologiem. Mam nadzieję, że was to zaciekawi i będziecie komentować. Kocham, Daga <33
Super. Czekam na 1 rozdział :)
OdpowiedzUsuńjezuu <33 tak bardzo dziękuje. już w robocie ;**
Usuń